Mała firma transportowa wydaje na pozyskanie zleceń zwykle 500 do 4 000 zł netto miesięcznie. Najczęściej jest to abonament giełdy ładunków za 465 do 1 000 zł, do którego dochodzi kampania w wyszukiwarce od około 2 000 zł budżetu albo agencja za 1 700 do 5 500 zł. Giełda daje kursy od pierwszego dnia, ale od spedytora, który bierze swoją marżę. Reklama firmy transportowej ma sens wtedy, gdy przyprowadza klienta bezpośredniego, który płaci więcej i zleca regularnie. Poniżej każdy kanał z kosztem, rachunek giełda kontra własny klient i to, co trzeba robić co miesiąc, żeby ten klient w ogóle Cię znalazł.
Reklama firmy transportowej: ile kosztuje każdy kanał
Widełki netto z publicznych cenników giełd i agencji. Przy giełdach podajemy ceny dla przewoźnika, spedytor płaci więcej. Trans.eu negocjuje stawki z handlowcem, więc dwie firmy z tej samej wielkości flotą potrafią płacić różnie.
| Kanał | Koszt netto miesięcznie | Co daje i na co uważać |
|---|---|---|
| Giełda Trans.eu | 465 do 1 000 zł | Ładunki od spedytorów od pierwszego dnia. Umowa na 12 miesięcy z automatycznym przedłużeniem, rabat 10 % przy płatności rocznej |
| Giełda Timocom | od około 90 do 250 EUR | Więcej ofert z zachodu Europy, cennik publiczny, możliwa umowa miesięczna bez kary za rezygnację |
| Kampania w wyszukiwarce Google | od około 2 000 zł budżetu | Łapie firmy, które szukają przewoźnika same: „transport ADR Śląsk”, „przewóz palet Poznań Berlin”. Bez strony z flotą i zakresem usług większość kliknięć przepada |
| Agencja marketingowa | 1 700 do 5 500 zł obsługi | Mediana wycen dla małych firm to 4 500 do 5 500 zł, budżet reklam osobno. Mało która agencja zna branżę na tyle, żeby napisać ofertę dla logistyka producenta |
| LinkedIn, profil i posty | 0 zł plus czas właściciela | Tu są kierownicy logistyki i zakupów. Działa przy regularnych postach z konkretem: trasa, typ naczepy, wolne auto w danym tygodniu |
| Oklejenie naczep i aut | jednorazowo, kilka tysięcy zł | Buduje rozpoznawalność na trasie, ale kierownik logistyki i tak sprawdzi firmę w wyszukiwarce, zanim zadzwoni |
Zwróć uwagę, że tylko dwie pozycje w tej tabeli dają zlecenia od razu: giełda i kampania. Reszta pracuje na to, żeby klient, który raz trafi na Twoją firmę, zadzwonił, a nie przewinął dalej. Jak czytać oferty agencji i co zwykle nie jest w nich wliczone, rozpisaliśmy we wpisie agencja marketingowa cennik.
Giełda czy własny klient: rachunek, którego nikt nie robi
Giełda ładunków jest wygodna, bo nie wymaga żadnego marketingu. Płacisz abonament i bierzesz kursy. Kłopot w tym, że prawie każdy ładunek na giełdzie przechodzi przez spedytora, który między stawką od klienta a stawką dla przewoźnika zostawia swoją marżę. Każdy przewoźnik zna tę różnicę ze swoich faktur. Pomnóż ją przez liczbę kursów w miesiącu i masz kwotę, którą płacisz za to, że nie masz własnych klientów.
Druga rzecz to przewidywalność. Kurs z giełdy trzeba wygrać ceną, często w kilka minut, a stawki spadają zawsze wtedy, gdy wolnych aut jest dużo. Klient bezpośredni, na przykład producent, który co tydzień wysyła kilka całopojazdowych ładunków w tym samym kierunku, zleca z góry, po uzgodnionej stawce. Dla firmy z trzema do dziesięciu autami jeden taki klient potrafi zapełnić jedną ciężarówkę na stałe.
| Giełda ładunków | Klient bezpośredni | |
|---|---|---|
| Czas do pierwszego kursu | Dzień | Tygodnie do miesięcy |
| Stawka | Po marży spedytora, zależna od liczby wolnych aut | Uzgodniona z góry, zwykle wyższa |
| Regularność | Kurs po kursie | Stałe trasy i terminy |
| Koszt pozyskania | Abonament co miesiąc, bez końca | Marketing do pierwszej umowy, potem obsługa |
| Ryzyko | Nieznany zleceniodawca, weryfikacja przed każdym kursem | Jeden duży klient to zależność, trzeba mieć kilku |
Rozsądny model dla małej firmy to nie „giełda albo reklama”, tylko giełda na wypełnienie aut i powroty, a marketing na dwóch lub trzech klientów bezpośrednich, którzy biorą stałe trasy. Wtedy abonament giełdy przestaje być jedynym źródłem przychodu i przestaje dyktować stawki.
Termin płatności: koszt, którego nie ma w budżecie reklamy
Nowy klient bezpośredni prawie zawsze prosi o termin płatności 30, 45 albo 60 dni. Ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych dopuszcza co do zasady do 60 dni, a gdy płaci duża firma, a wierzycielem jest mała lub średnia, 60 dni to twardy limit. Paliwo, opłaty drogowe i wynagrodzenia kierowców płacisz jednak od razu. Firma, która w miesiącu zdobędzie dwóch nowych dużych klientów, może więc mieć rekordowy przychód i pusty rachunek.
Warto to zaplanować przed kampanią, nie po. Jedna droga to negocjowanie krótszego terminu za niższą stawkę, druga to sprzedaż faktury z długim terminem płatności i odzyskanie pieniędzy od razu, zamiast czekać dwa miesiące. Faktoring kosztuje, ale mniej niż odrzucenie klienta, który płaci pewnie, tylko później.
Firma transportowa reklama: kto kupuje transport i gdzie go szukać
Reklama firm transportowych przestaje przepalać budżet w momencie, w którym wiadomo, do kogo jest kierowana. Transport kupują cztery grupy i każda szuka przewoźnika gdzie indziej.
- Producenci i hurtownie. Kierownik logistyki albo zakupów szuka przewoźnika na stałą trasę. Sprawdza firmę w wyszukiwarce i na LinkedInie, pyta o ubezpieczenie OCP, typ naczep i dostępność aut. Decyduje po kilku tygodniach.
- Sklepy internetowe i małe firmy. Potrzebują przewozu palet albo drobnicy kilka razy w miesiącu. Wpisują w Google trasę i rodzaj ładunku, więc tu działa kampania w wyszukiwarce na frazy z miastem.
- Budowlanka i przemysł. Transport ponadgabarytowy, HDS, materiały sypkie. Mało zapytań, wysoka wartość kursu, decyduje sprzęt i zdjęcia realizacji.
- Klienci prywatni. Przeprowadzki, przewóz auta. Dużo zapytań, niska wartość, sporo porównywania cen. Dla firmy z ciężarówkami zwykle nieopłacalni.
Pierwsze trzy grupy to klienci B2B, którzy kupują długo i komisyjnie. Jak ułożyć treści na każdy etap takiej decyzji, od pierwszego wyszukania do przetargu, opisujemy na stronie strategia marketingowa B2B. Warto też pamiętać o firmach z własnymi flotami: warsztaty, które chcą zdobyć umowę serwisową z przewoźnikiem, reklamują się dokładnie w drugą stronę, co rozpisaliśmy na stronie reklama warsztatu samochodowego.
Marketing firmy transportowej bez działu marketingu: co robić co miesiąc
Właściciel firmy transportowej rzadko ma czas na marketing, bo jego dzień wypełniają dyspozycje, awarie i kierowcy. Dlatego marketing w firmie transportowej działa tylko wtedy, gdy jest rozpisany z góry i sprowadzony do kilku powtarzalnych rzeczy.
- Strona z flotą i zakresem. Typy naczep, ładowność, obszar działania, ubezpieczenie OCP, licencje, ADR, jeśli macie. Kierownik logistyki szuka tych danych, zanim zadzwoni, a większość stron małych przewoźników ich nie podaje.
- Dwa do czterech postów miesięcznie na LinkedInie. Wolne auto na konkretny kierunek w konkretnym tygodniu, zrealizowany nietypowy ładunek, nowa naczepa. Konkret sprzedaje, „solidny partner w logistyce” nie sprzedaje nic.
- Kampania na trasy, które chcesz zapełnić. Frazy z kierunkiem i typem ładunku, nie ogólne „firma transportowa”. Teksty reklam w wyszukiwarce mieszczą się w 30 znakach nagłówka i 90 znakach opisu, gotowe wzory są we wpisie gotowe teksty reklamowe do Google Ads i Meta.
- Kalendarz roku. Styczeń i luty to przetargi i nowe umowy roczne u producentów, więc ofertę wysyła się w listopadzie i grudniu. Sezon budowlany od marca zwiększa popyt na HDS i wywrotki. Czwarty kwartał to szczyt w handlu, a sklepy szukają przewoźników na grudzień już we wrześniu.
- Oferta dla klienta, który przyszedł z giełdy. Część zleceniodawców z giełdy to firmy, które chętnie podpisałyby stałą umowę. Krótki mail po trzecim wspólnym kursie z propozycją stałej stawki kosztuje dwie minuty.
To pięć rzeczy, które same w sobie nie są trudne. Kłopot w tym, że w firmie transportowej zawsze jest coś pilniejszego, więc post na LinkedInie nie powstaje, a oferta na przetargi idzie w lutym, kiedy umowy są już podpisane.
Plan i gotowe treści dla firmy transportowej od 399 zł
Tu wchodzimy my. Co miesiąc dostajesz plan działań na 30 dni ułożony pod kalendarz Twojej branży, napisane posty na LinkedIna i Facebooka, teksty reklam w wyszukiwarce z policzonymi znakami i szkice maili do zleceniodawców, z którymi chcesz podpisać stałą umowę. Plan Start kosztuje 399 zł netto miesięcznie i obejmuje dwanaście gotowych pozycji treści, plan Firma 899 zł i czterdzieści pozycji. Zakres wszystkich planów jest w cenniku.
Czego nie robimy, mówimy od razu: nie publikujemy w Twoich kanałach, nie prowadzimy kampanii w panelu reklamowym, nie odpowiadamy klientom i nie kupujemy mediów. Publikacja i telefony zostają u Ciebie albo u osoby w biurze, która i tak odbiera zlecenia. Zanim zdecydujesz, wpisz w demo na górze tej strony, czym jeździcie i dokąd, a zobaczysz gotowy miesiąc na swojej firmie.
Reklama firmy transportowej: pytania przed decyzją
Ile kosztuje reklama firmy transportowej
Od około 500 do 4 000 zł netto miesięcznie. Abonament giełdy ładunków to 465 do 1 000 zł, kampania w wyszukiwarce zaczyna się sensownie od około 2 000 zł budżetu, a agencja bierze za obsługę 1 700 do 5 500 zł. Profil na LinkedInie i wizytówka w Mapach Google nie kosztują nic poza czasem.
Jak reklamować firmę transportową
Zacznij od strony z flotą, zakresem usług, ubezpieczeniem i obszarem działania, bo sprawdza ją każdy zleceniodawca. Potem dołóż regularne posty na LinkedInie i kampanię w wyszukiwarce na trasy i typy ładunków, które chcesz zapełnić. Giełdę zostaw na powroty i wolne auta.
Jak pozyskać zlecenia transportowe bez giełdy
Przez klientów bezpośrednich: producentów, hurtownie i sklepy internetowe z regularnymi wysyłkami. Docierasz do nich wyszukiwarką, LinkedInem i ofertą wysłaną przed okresem przetargów, czyli w listopadzie i grudniu. Część stałych klientów da się też przejąć z giełdy, proponując stałą stawkę po kilku wspólnych kursach.
Ile kosztuje giełda transportowa
Trans.eu kosztuje przewoźnika od 465 do około 1 000 zł netto miesięcznie zależnie od pakietu, z umową na 12 miesięcy. Timocom kosztuje od około 90 do 250 EUR miesięcznie i pozwala na umowę miesięczną. Ceny są negocjowane albo zależą od pakietu, więc sprawdź aktualną ofertę przed podpisaniem.
Czy firma transportowa potrzebuje strony internetowej
Potrzebuje, jeśli chce mieć klientów spoza giełdy. Kierownik logistyki sprawdza przewoźnika w wyszukiwarce, zanim wyśle zapytanie, i szuka konkretów: typy naczep, ładowność, OCP, obszar działania. Strona bez tych danych wygląda jak firma, której może już nie być, i zapytanie idzie do konkurenta.
Czy LinkedIn działa w transporcie
Działa w transporcie B2B, bo tam są kierownicy logistyki, zakupów i właściciele firm produkcyjnych. Nie działa jako tablica ogłoszeń: posty „wolne auto” bez kierunku i terminu nikogo nie interesują. Najlepiej sprawdzają się konkretne kursy, nietypowe ładunki i wolne auta na wskazany tydzień.
Ten sam efekt na Twoich danych: wpisz w demo, czym zajmuje się Twoja firma, a plan na 30 dni i teksty reklam z policzonymi znakami policzą się w kilkanaście sekund. Bez zapisu i bez karty.
Temat rozwijamy szerzej na stronie strategia marketingowa B2B.